![]() |
|
STRONA GŁÓWNA | AKTUALNOŚCI | JAPONIA | KULTURA | VARIA | LINKI | ARCHIWUM | STUDIA |
![]() |
|
[24 maja 2009] International
Japanese Studies Workshop, Po naszemu “Międzynarodowe Warsztaty Japonistyczne w Murzasichlu, 15-19 kwiecień 2009”. A dlaczego tytuł nie jest po polsku? Otóż właśnie angielski był lingua franca, gdyż w warsztatach uczestniczyli nie tylko studenci polskich japonistyk (krakowskiej, toruńskiej i poznańskiej), ale również goście zagraniczni z Pragi, Bratysławy i Belgradu. Było to pierwsze i, miejmy nadzieję, nie ostatnie wydarzenie na taka ogromną skalę z ponad setką uczestników oraz wieloaspektowym programem . Ale może po kolei... 15 kwietnia studenci japonistyki, wypoczęci po przerwie Wielkanocnej, ze wszystkich stron Polski przybyli wczesnym rankiem do Krakowa, gdyż już o godzinie 9 zaplanowane było powitanie, krótkie wykłady oraz różnorodne warsztaty w Centrum Kultury Japońskiej Manggha. O istnieniu Mannghi wie każdy japonista, jednak chyba nie wszyscy znają historię jej powstania czy postać Feliksa Jasieńskiego – teraz grupa „ignorantów” jest już zapewne o wiele mniejsza. (; Kolejny wykład pani Anny Król, dotyczący polskiego japonizmu było bogato ilustrowany i jednocześnie przedstawiał historię wystaw w Manngha dotyczących tego zagadnienia oraz kolejne, bardzo obiecujące plany. Kolejnym punktem programu były warsztaty w małych grupach: ikebana, ogrody zen, grafika, laka, tkaniny i sposoby ich farbowania, pokaz ceremonii herbacianej i oglądanie bieżących wystaw w muzeum. Tutaj można zobaczyć dokładny program. A po lunchu, tudzież przerwie na lunch we własnym zakresie, wyruszyliśmy autokarami do Murzasichla. Po niecałych trzech godzinach dotarliśmy na miejsce, (Murzasichle to niewielka wioska pod Zakopanem, znana miłośnikom gór jako jedna z baz wypadowych w Tatry), rozlokowaliśmy się w pokojach i po odświeżeniu się po podróży tłum ruszył na kolację, po której nastąpiła część zapoznawczo-integracyjna. Wszyscy studenci oraz wykładowcy zgromadzili się w sali plenarnej (na czas wykładów, a stołówce podczas posiłków) i po oficjalnym przedstawieniu całego grona pedagogiczno-naukowego zaczęły się przedstawienia poszczególnych uczelni. Część z nich, np. UJ i UMK zaprezentowały prawdziwe spektakle związane z powstaniem swoich kierunków, niektórzy wybrali inną formę, co nie znaczy, że gorszą. Wydaje mi się, że wszyscy studenci byli bardzo ciekawi, jak wygląda program studiów na innych uczelniach, polskich i zagranicznych, więc wspaniale, że nadarzyła się okazja do ich porównania. Po części stricte programowej można się było dopytać o szczegóły w bardziej kameralnych i o wiele mniej oficjalnych gronach, również sprzyjających ogólnej integracji. Mogłoby się wydawać, że kilka dni w górach, niezależnie od formy wyjazdu, to wspaniała okazja do odpoczynku i relaksu, jednak nie był to zdecydowanie wyjazd dla śpiochów. W czwartek śniadanie było o godzinie 8 i już od godziny 9 zaczynały się wykłady plenarne prowadzone przez profesorów, a od 11 wykłady/warsztaty podzielone na 4 bloki tematyczne i tak do 14:15, półtorej godziny przerwy na lunch i kolejne zajęcia, tym razem z japońskiego. Wszyscy studenci zostali podzieleni na poziomy, odpowiadające rokowi studiów (4 i 5 rok razem) i były lekcje, na szczęście nie tak formalne jak zwykłe, ale nastawione na wzajemne poznanie uczestników, ich krajów i uczelni. Lektorzy japońscy przygotowali różne propozycje, również wspólne prowadzenie zajęć pozwoliło na poznanie lektorów z innych uczelni. Po całym dniu intensywnego wysiłku intelektualnego, obiado-kolacja o 18:00 i w końcu czas wolny, bez odgórnej organizacji, ale wiadomo, że studenci są stworzeniami towarzyskimi, więc kolejny wieczór spędziliśmy we wspólnym gronie zbierając siły na trudy dnia następnego. W piątek również, niezależnie od pięknej pogody za oknem, od godziny 9 zaczęły się warsztaty w grupach, potem wykłady plenarne, przerwa na lunch i znów zajęcia z japońskiego, aż do kolacji i spokojny wieczór, aby zebrać siły na sobotnią wyprawę w góry. Do wyboru były trzy trasy , łagodniejsza do Morskiego Oka i trudniejsze Dolinami Kościeliską i Chochołowską, a wieczorem odbyło się ognisko, niestety już pożegnalne. Wszyscy wspólnie mogli upiec sobie kiełbaskę czy ziemniaki i podziwiać piękne nocne górskie niebo (dopóki odrobinkę nie pokropiło) w towarzystwie nowych i starych znajomych, cieszyć się żywą atmosferą, wspominając te kilka niesamowitych dni razem czy już powoli uciekać myślami do czekających obowiązków uczelnianej rzeczywistości. Na stronie organizatorów, czyli Zakładu Japonistyki i Sinologii UJ wszyscy zainteresowani mogą zapoznać się ze szczegółowym programem warsztatów. I cóż jeszcze można dodać? Oczywiście gorące podziękowania dla organizatorów: za pracę i wysiłek włożony w warsztaty, za bieżącą opiekę oraz za odwagę, aby powziąć się takiego przedsięwzięcia. Niewątpliwie był to wielki sukces, nie tylko ze względu na liczbę uczestników, ale też bogaty program i zaszczepienie we wszystkich nadziei, że uda się powtórzyć warsztaty- oby do następnych! (Ktoś przy pożegnaniu, zauważył, że Toruń to bardzo ładne miasto i pewnie miło by było przekonać się o tym osobiście (; tekst: Magda Piotrowska
|
![]() |