![]() |
|
STRONA GŁÓWNA | AKTUALNOŚCI | JAPONIA | KULTURA | VARIA | LINKI | ARCHIWUM | STUDIA |
|
![]() |
|
|
[30 października 2005]
O nieistnieniu Azji i planach poznańskich
studentów Niedługo przed końcem zeszłego roku akademickiego, 8 czerwca 2006, w Collegium Maius Uniwersytetu im Adama Mickiewicza odbył się wyjątkowy wykład. Wydarzenie to można uznać za wyjątkowe nie tylko dlatego, że wykład wygłosił gość z Japonii władający językiem polskim lepiej niż niejeden Polak ale także dlatego, że jego głównym motywem było przytoczenie dowodów na to, że... Azji nie ma! W roli szczególnego wykładowcy wystąpił profesor polonistyki Tokijskiego Uniwersytetu Języków Obcych (Tokio University of Foreign Studies) Tokimasa Sekiguchi, badacz kultury polskiej, aktywny naukowiec, inspirujący dydaktyk i utalentowany tłumacz. W Polsce Pan Profesor znany szerzej m. in. z obszernego eseju o Gombrowiczu ("Gombrowicz czytany pionowo"), czy japońskiego tłumaczenia "Historii literatury polskiej" Czesława Miłosza. (Strona internetowa Seminarium Kultury Polskiej pozwala zapoznać się z częścią dorobku naukowego profesora.) Następnego dnia w Poznaniu rozpoczynały się obrady III Kongresu Polonistyki Zagranicznej, którego profesor był uczestnikiem, ale na japonistykę przybył wcześniej, by na zaproszenie Koła Naukowego Studentów Japonica Creativa wygłosić wykład "O istnieniu i nieistnieniu Azji".
Krąg zainteresowań naukowych Profesora sięga daleko poza Polskę. W trakcie wykładu gość przekazał słuchaczom rozległą wiedzę historyczną i filozoficzną, rozważania nad istnieniem i nieistnieniem Azji rozpoczynając od przytoczenia w początkowej części wykładu poglądów starożytnych filozofów dotyczących mrocznej i barbarzyńskiej krainy zwanej Azją, a następnie przechodząc do polemiki z bardziej współczesnym nam Heglem. Ciekawie było wysłuchać, że filozof ten, który nigdy w swym życiu nie wybrał się w podróż poza granice Niemiec, zwykł opowiadać swym studentom o Oriencie tak malowniczo i z takim zachwytem, jakby dopiero co stamtąd powrócił. Hegel traktował Orient jako odległą krainę stanowiącą bliżej nieokreśloną całość, z czym Profesorowi trudno było się zgodzić. Pojęcie geografii, kultury czy też religii Orientu trudno jednoznacznie definiować, gdyż na ogromnym obszarze określanym przez badaczy Zachodu mianem Azji wytworzyło się wiele tak różnych od siebie cywilizacji, że niemożliwy wręcz jest ich opis przy zastosowaniu jakiegokolwiek schematycznego wspólnego mianownika. Profesor określił tę różnorodność słowami: "W Azji mamy prawdziwy bigos: Arabowie, Hindusi, Chińczycy, i tak dalej", ujawniając w przy tym niecodzienne jak na naukowca poczucie humoru i zjednując sobie zasłuchaną publiczność, która pojawiła się w sile ponad 140 osób. By obrazowo oddać różnice kulturowe między Chinami a Japonią, Profesor odwołał się do kuchni obu krajów, podając jako przykład świeżutkie mięczaki kupowane ochoczo przez Chińczyków w Japonii za wcale niemałą cenę tylko w tym celu, by zaraz je ususzyć, co Japończykowi nie mieści się w głowie. Kuchnia japońska wykorzystuje produkty świeże, surowe i o subtelnym smaku, co stanowi zupełne przeciwieństwo kuchni chińskiej, preferującej jako istotny składnik posiłków tłuszcz wraz z takimi zabiegami i dodatkami kulinarnymi jak smażenie i wyraziste przyprawy. Cóż w takim razie oznaczać ma określenie: "kuchnia azjatycka?" i kto to taki jest "Azjata"? Jak mamy pojmować "kulturę Azji?" – pytał retorycznie profesor, nadmieniając otwarcie, że zadaje to pytanie jako Azjata właśnie i wzbudzając tym uśmiech zrozumienia na twarzach słuchaczy.
Wypowiedź "Jestem Azjatą" (którą trudno raczej usłyszeć z ust mieszkańców części świata nazywanej przez Zachód Azją) jest absurdalna nie tylko z perspektywy tożsamości kulturowej, ale również geograficznej. Weryfikowalne naukowo fakty, włącznie z zasadnością wyróżnienia kontynentu euroazjatyckiego raczej niż azjatyckiego na podstawie wyodrębnienia jednolitej euroazjatyckiej płyty tektonicznej, w żaden sposób nie oddzielają Europy od Azji. Europa jest, poza Antarktydą, najmniejszym kontynentem świata i jako jedyna nie jest stanowi odrębnego lądu. Ba, jeśli wziąć pod uwagę rozmiary pozostałych kontynentów, Europa wygląda wręcz jak półwysep Azji. Cóż w takim razie decyduje o geograficznym wyodrębnieniu akurat takich a nie innych obszarów świata jako Azji właśnie? Czy nie byłoby wyjściem bardziej logicznym również Europejczyków nazwać Azjatami albo Azjatów i Europejczyków - Euroazjatami? Wyjaśnienie tych wątpliwości leży w dualistycznym charakterze rozróżnień klasyfikacyjnych, które sprawiają, że „Azja” to nie termin określający jednorodną całość posiadającą cechy umożliwiające jej zasadne wyróżnienie jako kontynentu, ale pojęcie stworzone przez Europejczyków, dla odwołania się do przeciwieństwa Europy, krainy nieznanej, nieprzewidywalnej i niecywilizowanej. Możemy w najlepszym razie dopuścić stosowanie terminu Azja jako niezbyt precyzyjnego określenia pewnej części świata. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, jak nieudolnie w istocie ten termin pozwala wyjaśnić z naukowego punktu widzenia różnice międzykulturowe i jakie mylące, o ile nie ksenofobiczne implikacje się w nim kryją. Tak w ogromnym skrócie wyglądał wykład Profesora Sekiguchiego, którego błyskotliwości i humoru nie sposób oddać w parafrazie. Po wykładzie profesor był uprzejmy odwiedzić Collegium HCP (naszą nową siedzibę po prawie definitywnym pożegnaniu się z budynkiem na Międzychodzkiej, opisywanym w fotoreportażu sprzed roku – niedługo przedstawimy u nas zdjęcia i tekst poświęcone także naszej nowej lokalizacji, utrzymanej w klimatach industrialnych i nasuwającej niezmiennie na myśl tematykę budowy nowego jutra, ale oferującej japonistyce i orientalistyce znacznie większą ilość miejsca niż poprzedni budynek).
Początkiem wizyty była rozmowa prof. Tokimasy Sekiguchiego z ojcem japonistyki poznańskiej, prof. Alfredem F. Majewiczem (profesora Majewicza widać także wśród publiczności na poprzednim zdjęciu z wykładu). W tle wyposażenie pustych jeszcze pokojów wykładowców w Collegium HCP.
Następnie profesor udał się na osobiste spotkanie ze studentami oraz wykładowcami, podczas którego najpierw odpowiedział na pytania dotyczące wykładu. Z powodu różnorakich a nieoczekiwanych uciążliwości technicznych, takich jak brak mikrofonu w mieszczącej ponad 200 osób Auli im. Śniadeckich w Collegium Maius UAM, oryginalny wykład trwał dwie godziny, czyli tyle czasu, ile przewidziano także na pytania (tym bardziej jesteśmy pełni podziwu dla Pana Profesora za przezwyciężenie tych problemów).
Dyskusję o istnieniu i nieistnieniu Azji rozpoczął prezes koła Japonica Creativa Michał Ptaszyński, przytaczając historię o rozmowie z Kazachem na temat tego, czy czuje się Azjatą, czy Europejczykiem. Okazało się, że rozmówca Michała nie czuł wcale potrzeby identyfikacji z którąkolwiek kategorią kontynentalną, co potwierdzało tezę o złudnym charakterze pojęcia „Azja”. Dyskusja potoczyła się dalej na temat m. in. postrzegania tzw. Azji przez Zachód oraz specyfiki massmediów w Japonii i w Europie.
W dalszej części spotkania Profesor Sekiguchi przeszedł do interesujących go osobiście tematów dotyczących poznańskiej japonistyki - chciał wiedzieć, co takiego polscy studenci mają zamiar zrobić z japonistycznym wykształceniem i poprosił o zdradzenie mu tych tajemnic w iście japoński sposób - każdy po kolei miał się przedstawić i opowiedzieć o swoich planach naukowych. Szczególnie żywo reagował Pan Profesor na pomysły prac magisterskich rokujące możliwość współpracy polonistyki japońskiej z polską japonistyką.
Wśród typowych kulturoznawczych i literaturoznawczych projektów wyróżniały się dwa pomysły ówczesnych studentów trzeciego roku. Adam Król wyznał, że planuje zgłębiać zagadnienie odbioru twórczości Witolda Gombrowicza w Japonii oraz jej wpływu na pisarzy japońskich, co okazało się szczególnie bliskie profesorowi i mogłoby stać się okazją do połączenia działań naukowych polskich i japońskich literaturoznawców. Z kolei Paulina Steć zaskoczyła Profesora tematem zupełnie odbiegającym od głównego nurtu kulturoznawstwa, proponując analizę porównawczą akwariów europejskich i japońskich, gdyż podobno urządzanie tych drugich ma więcej wspólnego ze sztuką niż z akwarystyką i można nawet spotkać rybki pływające w zenistycznych, wyłącznie kamiennych dekoracjach. Choć temat wydawał się raczej mało akademicki, profesor przywołał przykład pewnej studentki, która, zafascynowana kuchnią japońską, miała zamiar napisać o tym pracę magisterską i choć początkowo traktowano ją niepoważnie, wyrosła na prawdziwą specjalistkę od tzw. shokuji bunka – ‘kultury jedzenia’ czyli opisu naukowego społecznej otoczki aktów obejmujących przygotowanie i spożycie potraw, które Japończycy traktują z o wiele większą powagą niż Polacy. Tym optymistycznym akcentem zakończyła się pouczająca i ciekawa wizyta Pana Profesora na poznańskiej japonistyce. Jesteśmy bardzo wdzięczni za znalezienie czasu na odwiedziny Poznania, na bardzo interesujący wykład oraz na spotkanie ze studentami japonistyki. Dziękujemy naszemu gościowi i mamy nadzieję, że jeszcze nas odwiedzi. Bardzo chętnie powitamy także w Poznaniu studentów tokijskiej polonistyki. tekst: Marta Newelska
|